|
KOLEJKA 1
 |
vs |

|
Victoria Czermin- Atut Podborze 2:1 (1:0)
Czermin, 10.08.2024 (sobota) godz.17.00. Widzów 200.
Bramki: 1-0 Dąbek (43'), 1-1 (65',k.), 2-1 Bugaj (83')
Victoria: Leś - A.Trzpis (76' Kuba Zaliński), Szczur, Krzysztofik, Waręda - Krężel (88' J.Trzpis), Soboń (65' Myjak), Wojtusiak (60' Czaja), Bugaj - Dąbek, Świerk
Udane rozpoczęcie sezonu w wykonaniu Victorii Czermin. Pierwszy mecz w sezonie jest zawsze swego rodzaju zagadką, tym bardziej w przypadku drużyny, która przeszła duże zmiany kadrowe. Do Czermina zawitał beniaminek z Podborza, a mecze z zespołami, które awansowały są dodatkowo trudne, bo beniaminkowie grają jeszcze na fali entuzjazmu po wywalczonym sukcesie jakim jest gra w wyższej lidze. Nie inaczej było tym razem. Mecz bardzo dobrze rozpoczęła Victoria. Już w 6 minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Dąbek stanął przed szansą na premierowego gola, ale chybił celu uderzając głową obok bramki. Parę minut później Bugaj z 5 metrów również nie trafił w doskonałej sytuacji. Na szczęście później obaj poprawnie skalibrowali celowniki. Niewykorzystane sytuacje mogły się zemścić ponieważ po okresie przewagi gospodarzy powoli do głosu zaczęli dochodzić piłkarze Atutu, którzy wcale nie mieli zamiaru oddawać tego meczu bez walki. W 20 minucie zawodnik Podborza miał sytuację sama na sam z bramkarzem Victorii. Nowy nabytek Czermina wypożyczony ze Stali Mielec Olaf Leś zachował zimną krew i obronił ten strzał. W 39 minucie ponownie przyjezdni mieli kolejną setkę i znów tym razem Leś interweniując daleko na przedpolu na tyle utrudnił oddanie celnego uderzenia, że piłka nieznacznie minęła słupek, choć kibice Podborza widzieli już ją w bramce. W końcu z tej wymiany ciosów tuż przed przerwą zwycięsko wyszli miejscowi. Kapitalne dośrodkowanie Świerka na gola jeszcze piękniejszym strzałem głową zamienił Kamil Dąbek. Po zmianie stron Victoria mogła szybko podwyższyć prowadzenie, ale po strzale Bugaja piłka trafiła tylko w słupek. Goście natomiast nieustannie próbowali nękać defensywę Victorii i w 65 minucie dopięli swego. Leś tym razem na skraju pola karnego nieczysto interweniował i arbiter nie miał innego wyjścia jak podyktowanie rzutu karnego, pewnie zamienionego na gola. Obie ekipy nie zamierzały zadowolić się podziałem punktów i grały o pełną pulę co ostatecznie udało się wiceliderowi z poprzedniego sezonu. W 83 minucie Kacper Bugaj wykorzystał sytuację sam na sam posyłając piłkę obok interweniującego bramkarza gości i zapewniając swojej drużynie cenne trzy punkty na inaugurację sezonu.


|